„Kolejne noce, kolejne dni. Minął już trzeci tydzień marszu, gdy wreszcie naszym oczom ukazała się Loara. Ostatnia przeszkoda do pokonania. Trafiliśmy niemal w dziesiątkę, wychodząc wprost na ustalone uprzednio zakole rzeki.
Siedzimy w gęstych krzakach na stoku ostro opadającego ku nadbrzeżnym łęgom pagórka. Przyglądam się Loarze. Na oko chyba szersza od Wisły pod Warszawą i prąd wydaje się bystrzejszy. Na głównym nurcie lejowate wiry, widać są tam na dnie jakieś przeszkody. W odległości około półtora kilometra na północ ciemna krecha mostu. Dla nas nie do wykorzystania — jest tam silny posterunek niemiecki z karabinem maszynowym. Trzeba zatem wpław próbować przeprawy do tak zwanej wolnej zony, to znaczy na tereny formalnie administrowane przez kolaboracyjny rząd Petaina.
Zapada milczenie. Bezmyślnie błądzę wzrokiem po rozległych, grodzonych drewnianymi płotami paśnikach. I nagły błysk pamięci — moja przeprawa przez Wartę pod Biedruskiem! Z grubsza biorąc warunki podobne. Tam też był most, a na nim żandarmi. Rzeka co prawda węższa, ale z powodu bagnistych podejść również niezbyt łatwa do forsowania. Tam użyłem jako tratwy niewielkiej furtki, tu zapewne uda się znaleźć w którymś ogrodzeniu większe wrota. W najgorszym więc wypadku przeholuje się na nich tylko odzież i broń.“(2)


Drzwi drewniane |Zabezpieczanie komputera |Mieszkania kędzierzyn koźle