Tymczasem wyzbyłem się
„Tymczasem wyzbyłem się niepokoju o losy 48 pp, gdyż mogłem z Berdychowa obserwować na horyzoncie kolumnę pułku, maszerującą wzdłuż grzbietu przeciwległych pagórków w stronę wsi Bruchnal, natomiast irytował mnie i jednocześnie napełniał troską zupełny brak wiadomości od pułkownika WirKonasa. Przypominałem sobie z goryczą, ile szczerych wysiłków, ile omówień w słowie i na piśmie poświęciłem w czasie pokoju zwalczaniu złego zwyczaju niemeldowania na polu walki. Zwyczaj ten, niestety, głęboko zakorzeniony w armii polskiej, już podczas ćwiczeń wysoce utrudnia! pracę wyższego dowódcy, ciężkim zaś stawał się grzechem na wojnie, gdzie omówienia pisane były krwią żołnierza, a surowe słowo końcowe wygłaszał nieubłagany wróg.
W Berdychowie cały czas słychać było odgłosy bliskiej strzelaniny. Zorientowawszy mapę wedle punktów, skąd dochodziło terkotanie broni maszynowej, wywnioskowaliśmy, że walka toczy się wzdłuż dróg marszu 38 rezerwowej DP, gdzieś na wschód od Leśniowic i na zachód od Białogóry. Jeśli więc wytyczenie kierunku na słuch nie zawierało większej omyłki, można było przypuszczać, że dywizja podchodzi do lasów janowskich. W tej optymistycznej ocenie umacniała mnie obecność w Berdychowie łącznika konnego, odprawionego z posterunku bojowego dowódcy dywizji w lesie Na Chmurowem, a więc z punktu leżącego o parę kilometrów w przodzie. Dziwiłem się oczywiście, dlaczego pułkownik WirKonas zboczył z osi natarcia swoich sił głównych, ale z drugiej strony obecność jego w tym miejscu zdawała się dowodzić, że strzelanina, jaką słyszeliśmy, oznacza walkę straży tylnej.“(1)
| Kolejne noce kolejne >>>>
przepisy kulinarne |Gry Dla Dzieci |Zespoły weselne