„— A teraz — odezwał się Peabody — chętnie pana ostrzygę.
—Potrafi pan
— Przez trzy lata prowadziłem zakład fryzjerski — obruszył się kupiec.
— Ale jednak zmienił pan zawód — wtrącił podejrzliwie Samuel. — Chcemy, żeby nasz przyjaciel po pańskim zabiegu wyglądał, jak się patrzy, a nie jeszcze gorzej!
— Zmieniłem zawód, bo przestał się opłacać. Ludzie zrobili się oszczędni, każdy wędruje z własną brzytwą, a kto wybiera się na zachód, ten uważa, że nie warto się strzyc. No, decyduje się pan Wątpię, czy w całym Laramie znajdzie pan fryzjera.
Po takim stwierdzeniu Karol zasiadł na kolawym stołku. Znalazł się nawet czysty ręcznik, nożyce, brzytwa i pędzel z mydłem.
W pół godziny później opuszczał skład Peabodyego tak odmieniony, jak gdyby zawitał tu wprost z najelegantszego magazynu któregoś z wielkich miast Wschodu.
— Wyglądasz wspaniale — stwierdził Abel — jak prawdziwy westman, o jakim piszą w książkach.
Karol uśmiechnął się
— To źle piszą. Prawdziwy westman nie może być elegantem. Nie ma na prerii fryzjerów ani sklepów z ubraniami.
Gdy wrócili do obozu, pani Jessie bacznym okiem zlustrowała postać Karola. Lustracja wypadła zadowalająco.
—Ile to wszystko kosztowało
Gdy wymienili sumę, krzyknęła z oburzenia.“(5)
Materace |Układ oddechowy |hemoroidy